niedziela, 19 października 2014

Stronghold Assault: Breakthrough

Piątkowy wieczór w klubie i pierwsza potyczka rozegrana na zasadach Stronghold Assault. Pewnie nigdy byśmy się nie zdecydowali  gdyby nie Zed i jego pokaźna kolekcja budynków wszelakich.
Koncept gry pojawił się kilka tygodni temu jako iż całkiem nie dawno inaugurowałem świeżo odmalowaną armię Xenos;).
Penie zapytacie gdzie zdjęcia Eldarów? A no po prostu ich jeszcze nie ma gdyż nie mam jeszcze wykończonych podstawek.
1850 punktów na gracza czyli 3700 pts. na stronę. Przeciw sobie stanęły połączone siły Eldarów oraz ich Mrocznych Braci przeciwko Czarnemu Legionowi Abaddona pod którego sztandarami znalazła się jeszcze zbrojna banda czcicieli Slaanesha.

Cisza przed pierwszymi salwami...



Farseer wraz z odziałem przygotowują się do szarży na linie wroga.






Zdeprawowani Noise Marines czekają na wroga w poimperialnych umocnieniach...
Tylko Imperator raczy wiedzieć jakim obrzydliwym praktykom oddają się wewnątrz starożytnych fortyfikacji;) 



Eldarski WraithKnight przygotowujący się do ataku na pozycję nieprzyjaciela.


Przerażająca i niezdobyta linia umocnień Czcicieli Chałasu;)


Reasumując całą potyczkę.
Od samego początku z Majkiem mieliśmy pod górkę. Noise Marines Zed'a w pierwszej turze wyłączyli squad Eldarskich Windraiderów oraz przetrzebili drugi. Po stronie sojuszniczych zdeprawowanych braci, rozpadły się bodajże z dwa Ravagery......
Wraithknight się nie spłacił, spadł ścięty Szponem Horusa. 
Nie przedłużając przegraliśmy sromotnie na punkty niszcząc prawie wszystkie jednostki wroga.....fun był przedni...ale niedosyt pozostał:P Oczywiście chodzi mi o niedosyt kolejnej gry!