sobota, 13 września 2014

Guild's Judgement czyli początki w Malifaux

W ostatnim czasie ilość moich wpisów systematycznie maleje. Dzisiaj już sobie obiecywałem żeby utrzymać przynajmniej tempo jednego wpisu na miesiąc. Junior i życie zawodowe w pełni wypełniają mój czas wolny. Ale przejdźmy do rzeczy:)))).


Rozczarowany mechaniką Mordheim, przypadkowo trafiłem na informacje dotyczące Malifaux. Fireant na swoim blogu odwalił prawdziwą mrówczą robotę i po prawdzie to po serii artykułów jego autorstwa postanowiłem dać szansę temu systemowi.
Nie namyślając się zbyt długo wybrałem jedną z frakcji, porównałem ceny w sklepach i złożyłem zamówienie poszerzając je o talię kart (tak, tak w Malifaux nie używamy kostek, całą robotę robi za nas talia kart.możemy używać zwykłej talii lub możemy zakupić jedną z polecanych przez producenta, specjalnie stworzonej do systemu.

Dawno nie miałem takiej zagwozdki...zazwyczaj z jednego settingu podobała mi się jedna, frakcja no góra dwie. Mhmm w Malifaux jest jakoś inaczej..przeglądając modele i czytając fluff, człowiek może wpaść w szał zakupów a jednym ograniczeniem może być w danej chwili zasobność portfela.

Mamy tutaj do wyboru:

Gildię (Organizację sprawującą niepodzielną władzę w Malifaux, Steampunkowi Inkwizytorzy)
The Ressurectionist (Kuba Rozpruwacz, Baron Frankenstein? i zombie:)))))))
Ten Thunders ( Triada i Yakuza czyli starcie w Chińskiej Dzielnicy)
Outcast ( Niezależna ekipa)
Newerborn (Nienarodzeni?, prawowici mieszkańcy Malifaux, którzy próbują jedynie się bronić przed ekspansją ludzi;)
Gremliny ( mhmm po prostu Gremliny;])

To tak generalnie tytułem wstępu.

Poniżej zdjęcia pierwszego zakupu jakim był starter Gildii.

The Guild's Judgement
Szumna nazwa, ale ekipa faktycznie nie wygląda na miękkich biurokratów:P
Patrząc na model L.J nie mogę oprzeć się wrażeniu że przegrała casting u Tarantino;)



Klimat zaiste iście pulpowy. Masterem pod którego układamy cały Team jest niejaka Lady Justice dla przyjaciół L.J. Laseczka nieprzeciętnie włada bronią białą jest niewidoma i szefuje niejakim Death Marshal'om.

Jestem zauroczony jakością modeli. Twardy plastik, kapitalne odwzorowanie szczegółów i zero linii podziału formy. Producent dodatkowo zabezpiecza wypraski w pudełku mini separatorem z gąbki. Powiem wam że przeglądając modele w sieci miałem obawy iż w transporcie modele mi się w cholerę połamią. Nie ma takiej opcji przy tradycyjnym zabezpieczeniu modeli.
Zresztą zerknijcie sami poniżej na wypraski.



W wypraskach nie znajdziecie Sędziego z prozaicznego powodu iż został od razu sklejony:)))

W pudełku znajdziemy jeszcze karty naszej ekipy wraz z rozszerzeniami dla naszego mastera i henchmena.




Następnym razem umieszczę zdjęcia poskładanej ekipy lub być może nawet odmalowanej drużyny a tymczasem żegnam wszystkich i uciekam wgryzać się w zasady Malifaux.

Do następnego!